Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Kategoria mimesis w rozumieniu E. Auerbacha

25 października 2012 Opracowania  Brak komentarzy

Auerbach swoje rozumienie mimesis wyjaśnia porównując tę kategorię w ujęciu Homera i w Starym Testamencie (opowieść o Izaaku), a także analizując rzeczywistość i szaleństwo w „Don Kichocie” Cervantesa.

Homer i Biblia

 Homer unaocznia dokładnie wszystkie zjawiska, czyni je dotykalnymi i widzialnymi we wszystkich ich częściach i określa je dokładnie we wszystkich związkach przestrzennych i czasowych. Podobnie dzieje się z wydarzeniami rozgrywającymi się wewnątrz świadomości bohaterów – nie ma tu żadnych ukryć i niedomówień. Natomiast w opowieści o Izaaku szczegóły, ale także podstawowe informacje, zostały pominięte. Powszedniość jest tylko lekko zarysowana – najważniejszy jest wymiar transcendentny, boski. Nie zostało powiedziane gdzie znajdują się rozmówcy, skąd przybyli, co Bóg rozważał we własnym sercu. Nie wiemy, czym zajmował się Abraham. Bóg jest bezpostaciowy, pojawia się niewiadomo skąd, słyszymy tylko jego głos. Zdania są główne, ubogie (bez opisów jakiegokolwiek sprzętu). Wiemy tylko to, co dzieje się tu i teraz, w ramach rozwijającej się akcji. U Homera cierpienie jest karą, w Biblii ma ono char. odkupieńczy. W obu tekstach jest prawda – w Biblii prawda o boskich prawach, u Homera prawda o powszedniości, o doczesności, codziennej krzątaninie.

U Homera mowa służy ukształtowanemu ujawnieniu wew. treści. W Starym Testamencie wskazuje ona na treści, które pozostają niewypowiedziane. U Homera zjawiska są odtworzone w pełnym ukształtowaniu, równomiernie oświetlone, określone czasowo i przestrzennie, powiązane między sobą bez niedopowiedzeń i pojawiające się na 1 planie. Myśli i uczucia są wypowiedziane. Wydarzenia rozgrywają się w sposób swobodny i są ubogie w napięcia. W Biblii tylko to, co ważne dla przebiegu akcji jest scharakteryzowane. Reszta pozostaje w cieniu, akcentuje się jedynie rozstrzygające punkty kulminacyjne fabuły, wszystko, co znajduje się pomiędzy nimi jest nieistotne. Miejsce i czas pozostają nieokreślone i domagają się wykładni. Myśli i uczucia nie są wyrażone. Całość jest skierowana ku jednemu celowi – bardziej jednolita, ale i bardziej zagadkowa (Stary Test. Cały czas musi być interpretowany na nowo).

U Homera możemy obserwować jak bohaterowie radują się, jak używają swego pełnego uroku żywota ukazanego w sposób plastyczny na tle obyczaju, krajobrazu i zajęć codziennych. W Biblii nie ma ukazanych uroków zmysłowych, ale jest nastawienie na procesy etyczne, religijne, duchowe. Opowieści Pisma Św. nie zabiegają o nasze względy, nie schlebiają nam, nie pragną nam się podobać. [Homer – dla przyjemności, statyczni bohaterowie, wszystko wyłożone kawa na ławę; Biblia – dla zastanowienia, dynamiczni bohaterowie, egzegeza – interpretacja Pisma Św.; rzeczywistość biblijna ma char. ponadczasowy).

 

Don Kichot

 Giermek Don Kichota, Sancho Pansa, wymyślił piękną Dulcyneę, która nie istnieje. Podaje za nią jedną z wieśniaczek. Mogłoby to wywołać w rycerzu szaleństwo, ale on tłumaczy to sobie na swój sposób – Dulcynea jest zaczarowana. To pozwala mu wytrwać w postawie bohatera niezłomnego i pełnego szlachetności. Błędny rycerz tak mocno tkwi w swej iluzji, że ani replika Dulcynei, ani scena z osłem (kobieta spada z niego i znów się na niego wdrapuje) nie mogą zbić go z tropu, co stanowi tu kulminację farsowości. Don Kichot nie popada w rozpacz, ale wręcz czuje się „szczególnie wyrożnionym” przez czarnoksiężników.

Omawiana scena jest niewątpliwie realistyczna – wszystkie postaci są uwikłane w bieżącą rzeczywistość, a Don Kichot jest ubogim szlachcicem, któremu pomieszało się w głowie. Wpadł w sidła idealizmu wyrastającego z obsesji. Wszystko, co czyni później jest niedorzeczne i wywołuje komiczne zmieszanie. Ludzie wpadają w strach lub we wściekłość, gdy wchodzi on im w drogę ze swoimi absurdami. Ale nie zachodzi sytuacja, która zakwestionowałaby prawo owej rzeczywistości do życia. Cała książka jest igraszką, w której obłęd ośmiesza się w zetknięciu z rzeczywistością mocno ugruntowaną. Don Kichot w całym swym obłąkaniu zachowuje naturalną godność i wyższość, dobroć i przyzwoitość, co sprawia, że wydaje się on człowiekiem godnym miłości. Postępuje jak obłąkaniec tylko wtedy, gdy  grę wchodzi jego obsesja. Poza tym jest normalny i rozsądny.

„Don Kichot” to pogodna zabawa prowadzona na poziomie realizmu codziennego: spontaniczność, zmysłowa plastyka obrazowania, pełen energii talent żywego przedstawiania bardzo różnych ludzi w bardzo zróżnicowanych sytuacjach, umiejętność żywego unaoczniania i wyrażania myśli rodzących się w ich umysłach. Zmysłowa w swej plastyce jest też zdolność Cervantesa do wymyślania coraz to nowych kombinacji, w jakich występują ludzie oraz wydarzenia. Nikt przed Cervantesem nie wprowadził tak wielu pierwiastków zaczerpniętych z rzeczywistości powszedniej i autentycznej do owej pełnej blasku i prowadzonej bez określonego zamysłu gry różnorodnych kombinacji. Autor mieszając fantastykę z codziennością, dostarcza czytelnikowi rozrywki.

Świat przedstawiony w utworze nie jest tragiczny. Tragizm jest w tej sytuacji, w tej postaci. Cały utwór jest jedną wielką grą. Bohater nie widzi realnych problemów. Nie jest odpowiedzialny za swoje czyny. Kieruje się obsesyjną ideą, nie broni żadnych słusznych spraw.

Mimesis istnieje na płaszczyźnie porównania rzeczywistości realnej z tą, którą widzi Don Kichot. Widać tutaj rozrachunek z dotychczasową literaturą i jej wpływem na ludzi. Autor prowadzi grę, naśladuje wzorce rycerskie poprzez ich parodiowanie, dekanonizuje gatunki (jeśli się parodiuje jakiś gatunek to oznacza, że zaczyna on wymierać, w tym przypadku zaczyna wymierać epos rycerski).

Twoja odpowiedź

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>